Weszłam do domu. Po dniu pełnym wrażeń, jedyną rzeczą jaką mi się w tej chwili marzyła, była długa, gorąca kąpiel dla wewnętrznego i zewnętrznego rozluźnienia. Poszłam do pokoju, wszystkie swoje rzeczy położyłam na łóżku, wzięłam pidżamę, ręcznik i założyłam swoje ulubione, miękkie kapcie, w których bardzo dobrze się czułam, i udałam się w stronę łazienki. Nalałam wody do wanny i po prostu się w niej zanurzyłam. Zapaliłam sobie jedną małą lampkę, która wisi przy lustrze. Uwielbiałam właśnie tak zakończyć dzień, zrelaksować się w ciszy i spokoju. Godzinami przesiadywałam w wannie, nie zwracając uwagi na innych. Po 1,5 godzinie wyszłam z łazienki. Cassadie się na mnie lekko zdenerwowała, ale rozumiała mnie, bo też lubi tak sobie poleżeć. Nie mogłam się doczekać, kiedy One Direction zagra blisko nas koncert. Bym kupiła wtedy bilety dla Cas oraz dla siebie. W wolnych chwilach godzinami wyobrażałam sobie, jak fajnie byłoby ich poznać, lecz niestety to nie możliwe, ale nikt mi nie zabroni pomarzyć.
Następnego dnia miałam trochę luzu, bo nie musiałam latać do wytwórni, tylko musiałam nauczyć się piosenki na pamięć, miałam nadzieję, że nie sprawi mi to trudności. Pierwsze co zrobiłam, to zeszłam na dół na śniadanie. Następnie poszłam do salonu, włączyłam telewizor, czego dawno nie robiłam i weszłam na twittera. Jednym okiem oglądałam telewizję, a drugim śledziłam co się dzieję na tt. Nikogo nie było w domu, więc mogłam się rozkoszować wolną chwilą. Napisałam tweeta, o tym, że będę jutro nagrywać swój pierwszy singiel, dostałam mnóstwo wiadomości od nieznanych mi ludzi, którzy życzyli mi powodzenia i mają nadzieję, że będzie tak fajny, jak moje tweety. Zdziwiłam się. W pewnej chwili pomyślałam o tym, że gdy wydam swoją piosenkę pełno ludzi będzie mnie znać i pisać do mnie, tak jak do innych gwiazd, żebym je follow'nęła. To było przerażające, a zarazem fajne. Po kilku minutach patrzę, a tu wiadomość:
"Hi Jazz, good luck in the recording of their first single. I'm waitinig. :)" (tłumacz. Cześć Jazz, powodzenia w nagrywaniu pierwszego singla. Czekam :))
Weszłam na profil tej osoby, aby jej/mu podziękować, okazało się, że to konto Liam'a. To nie był żaden fake, tylko prawdziwy Liam. Boże, tak się uradowałam. Nie mogłam w to uwierzyć, pewnie mi się coś pomyliło. Zadawałam sobie różne pytania.
-A co jeżeli Liam czytał moje tweety od początku, jak tylko o mnie usłyszał? Skąd dowiedział się o moim istnieniu?
I wiele, wiele innych. Nagle dostałam kolejnego tweet'a od Louisa. Myślałam, że umrę na miejscu. Zabrakło mi tlenu. Miałam takie odczucie, jakbym zaraz miała zemdleć. Uwierzcie mi, że to wspaniałe uczucie. Gdyby tylko teraz ich spotkać... za bardzo się rozmarzyłam. Nie będę Wam dalej zdawać relacji, gdyż robiłam to samo przez dłuuuugi czas. Myślałam, że śnię, ale na szczęście to była prawda. Z całych tych emocji nie mogłam skupić się na uczeniu tekstu piosenki. W końcu nauczyłam się. W tym czasie Cassadie wróciła z zajęć.
-Hej, jak Ci minął dzień? - zapytała.
-Dobrze, a nawet niesamowicie. Weszłam dziś rano na twittera i opublikowałam tweeta, że jutro nagrywam pierwszą piosenkę.
-No i?
-Ktoś życzył mi powodzenia. Weszłam na profil, aby podziękować, okazało się, że to profil Liam'a. Potem to samo napisał Louis!
-Nie możliwe.
-Też na początku tak myślałam, ale mogę Ci pokazać.
-No to pokaż.
Loguję się na twittera, aby pokazać Cassadie, że nie kłamię.
-Rzeczywiście! - powiedziała zaskoczona Cas.
-I co?
-Boże, to niesamowite, a nauczyłaś się piosenki?
-Tak, przed chwilą.
-O której wrócą rodzice?
-Nie wiem, chyba o 21.00
-Czyli musimy sobie same coś do jedzenia zrobić?
-Niestety.
-Dobra, damy radę, chyba nie spalimy kuchni.
-Chyba nie.
Zabrałyśmy się do robienia obiadu dla nas dwóch. Po obiedzie Cassadie powiedziała, że umówiła się, aby przećwiczyć układ do szkoły. Miały same wymyślić, to jeden z ich układów, Cas chciała zostać zawodową tancerką, więc jej w tym nie przeszkadzałam. Ja z kolei wzięłam gitarę i powtarzałam sobie słowa piosenki. O 20.00 postanowiłam się położyć i włączyć sobie telewizję, aby szybciej zasnąć, bo na 10.00 musiałam być w studiu. Od razu jak się położyłam to po 10 minutach zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz