środa, 10 lipca 2013

Rozdział II

Wstałam o świcie, była 6.00. Byłam strasznie nie wyspana, ale trudno, musiałam jechać do wytwórni przedstawić mój nowy utwór Hozze. Miałam nadzieję, że spodoba mu się. Ubrałam się, zjadłam śniadanie, umyłam i załatwiłam swoje potrzeby. Szybko założyłam buty oraz popędziłam na autobus. W dwadzieścia minut znalazłam się koło dużego, szarego budynku, czyli wytwórni, gdzie nagrywałam próbki piosenek i spędzałam dużo czasu. Miałam okazję także poznać wiele sławnych osób, które właśnie tam się wypromowały, były to m.in. Katty Perry, Rita Ora, Justin Timberlake. Oczywiście nie rozmawiałam z nimi na co dzień, gdyż byli ode mnie o dużo starsi i znałam ich tylko z widzenia. Weszłam do środka oraz popędziłam do windy, która zawiozła mnie na piąte piętro. Weszłam do biura Hozze i wszystko mu opowiedziałam. Popatrzył na piosenkę i kazał mi usiąść. Powoli i dokładnie przeczytał mój tekst. Siedziałam na kanapie zniecierpliwiona. Po około trzech minutach powiedział, że mam do niego podejść. Byłam pełna emocji, nie wiedziałam czy mam się bać, czy raczej cieszyć.
-A więc powiem Ci tak, piosenka jest niezła. Na prawdę, zaskoczyłaś mnie, nie wiedziałem, że potrafisz tak pisać. Powiedz mi w ile to napisałaś?
-Zajęło mi to jakieś pięć godzin. Wiem, że długo, ale musiałam jeszcze dopracować.
-I naprawdę Ci się chciało? Nie potrzebnie. - powiedział Hozze ze współczuciem.
-Ale jak? Czyli nie nadaje się? - zapytałam zniesmaczona.
-Wręcz przeciwnie. Piosenka jest idealna. Możesz ją nagrać za dwa dni. Przygotujemy wszystko jeszcze raz, a ty masz się nauczyć jej na pamięć. Myślę, że to będzie twój pierwszy hit, mam nadzieję, że dzięki niej się wybijesz.
-Boże, dziękuję Ci. Nie masz pojęcia, jak ja się cieszę.
-Dobra, idź teraz do domu, odpocznij, pochwal się wszystkim swoim osiągnięciem i czekaj.
-Ok, do zobaczenia.
-Pa.
Pełna energii i zachwycenia wyszłam z wytwórni, natychmiast sięgnęłam po telefon i zadzwoniłam do Cassadie poinformować ją o moim pierwszym singlu. Ucieszyła się z tego, prawie tak samo jak ja. Na razie nie dzwoniłam do cioci i wujka (rodziców Cas), chciałam im to osobiście przekazać.
Wsiadłam w autobus i w kolejne dwadzieścia minut znalazłam się koło domu.
-Jestem! - krzyknęłam zamykając drzwi.
-I jak? Udało Ci się? - zapytała ciocia.
-Tak, Hozze był zachwycony, mówił, że nie wiedział, iż potrafię tak tworzyć.
-No to gratuluję, rodzice byliby pewnie z Ciebie dumni. Może wybierzemy się teraz na cmentarz ich odwiedzić, co? Włożymy kolejną kartkę do skrzynki. Co ty na to?
-Dobrze, tylko pójdę się przebrać.
Te kartki, o których mówiła mama Cassadie, to było coś takiego napodobę mojego pamiętnika. Ile kroć odwiedziłam moich rodziców, zawsze jedną kartkę wkładałam do małej, drewnianej skrzyneczki, która była zamknięta na kluczyk, wierzyłam, że w ten sposób rodzice dowiedzą się o moim sukcesie.
Napisałam kartkę, przebrałam się i popędziłam na dół. Razem z ciocią pojechałyśmy na cmentarz, było mi smutno, gdy patrzyłam na grób, ale z drugiej strony nadal byłam uradowana tym, że nagram swój pierwszy singiel. Powoli wszystko zaczęło się układać.

------------------------------------------------------------------------------------
Postanowiłam szybciej napisać II rozdział, gdyż jakoś tak mnie natchnęło.
Mam nadzieję, że się spodobał :) 

2 komentarze:

  1. przeczytałam zarówno pierwszy jak i drugi rozdział i mi się podobają:)
    I jak dla mnie super, że wspomniałaś o Cimorelli, a na blogu lecą ich piosenki.
    Ja po prostu uwielbiam te dziewczyny♥♥
    Tak samo jak piosenkę Megan Nicole:)
    I fajny miałaś pomysł z wymyśleniem tych kartek do rodziców, tego pamiętnika:)
    zapraszam :
    http://czytelniadominiki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za opinię :)
      Cieszę się, że podoba się moje opowiadanie, chociaż komuś :)

      Usuń